Jak zmienić etat na własną działalność – porady dla młodej mamy /wywiad/

malinowa planeta, copy for corpo, inspiracje mamy

Nie tak dawno poruszyliśmy kwestię tego że pracodawcy boją się młodych kobiet, tych w ciąży, oraz młodych matek /KLIK/. Dzisiaj chcemy pokazać jak to wygląda z drugiej strony. Ze strony mamy, która pracowała na etacie, ale postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i zostać swoją własną szefową.

Macierzyński jest tym czasem, kiedy każda mama musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy będzie miała dokąd wracać, jak zmieni się jej branża przez rok, oraz znaleźć inne opcje. Tak na wszelki wypadek.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu. Zgodziła się z nami podzielić swoimi doświadczeniami Agata Adamczewska, która już na macierzyńskim pracowała jako freelancer, a firmę założyła jak synek miał 1,5 roku. Z powodzeniem już dwa lata rozwija swoją firmę Copy for Corpo.

MP: Skąd wziął się pomysł na Twoją działalność? Jak to się wszystko zaczęło.

Agata: Pomysł na firmę kiełkował zanim zostałam mamą. Pracowałam wtedy w agencji PR i częścią moich obowiązków było pisanie i przygotowywanie materiałów prasowych. Jednocześnie zespół często typował mnie jako osobę do zadań copywriterskich, bo to wychodziło mi bardzo dobrze. Od zawsze lubiłam pisać i przychodziło mi to z dużą łatwością, więc liczyłam, że kiedyś będę mogła się dzięki temu utrzymać. Pierwszy krok zrobiłam jednak dopiero na urlopie macierzyńskim, bo udało mi się nawiązać współpracę z dużą korporacją. Zaczęłam pisać teksty na zlecenie. Jednocześnie cały czas byłam w dobrych relacjach z moim pracodawcą, więc przejście na freelance odbyło się naturalnie i bezboleśnie. Gdy syn miał nieco ponad rok, postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę i założyć własny biznes.

MP: Jak w takim razie organizujesz czas pracy z opieką nad dziećmi?

Agata: Pracuję głównie w domu. Teraz taki system wydaje mi się najwygodniejszy, choć wcześniej, gdy syn nie chodził do żłobka, praca w domu była bardzo trudna. Regularnie mam też spotkania z klientami w ich biurach i jeżdżę w delegacje, gdy realizuję np. reportaż z wydarzenia w innym mieście niż Łódź.

MP: Czy masz kogoś kto Cie wspiera? Tata, babcia, niania, żłobek?

Agata: Po urlopie macierzyńskim zatrudniłam nianię, która przychodziła kilka razy w tygodniu na 4-5 h, bym mogła popracować w spokoju i z wolną głową. Stopniowo zaczęłam wydłużać czas mojej pracy i gdy syn miał 18 miesięcy poszedł do prywatnego żłobka. Na początku maluch oczywiście sporo chorował i był to chyba najtrudniejszy czas dla mnie i mojego biznesu. To ja opiekowałam się nim, gdy był chory i siadałam do swojej pracy, dopiero gdy mąż wracał do domu. To było wykańczające fizycznie i psychicznie, ale udało mi się pokonać kryzys. Obecnie, gdy maluch choruje, dzielimy się po równo opieką z mężem.

MP: Jak zmieniło się Twoje życie rodzinne od kiedy zostałaś mamą, założyłaś biznes i zostałaś przedsiębiorcą?

Agata: Bycie mamą i prowadzenie własnej firmy to wyjątkowe kombo. Mam wrażenie, że to jest ciągłe żonglowanie obowiązkami i czasem, tak by wszystko ze sobą pogodzić. Na szczęście to się udaje i jednocześnie daje mnóstwo satysfakcji. Obecnie jestem szczęśliwa, bo udało mi się osiągnąć równowagę między pracą, a życiem rodzinnym. Mam przestrzeń na swoje obowiązki zawodowe, jak i na czas z najbliższymi, a to dla mnie ogromne ważne, bo ładuje akumulatory.

 MP: Brzmi idealnie. Pewnie każda mama chciałaby umieć pogodzić życie rodzinne z pracą. Ale nie każdy ma taki zawód i umiejętności żeby zrezygnować z etatu. Tobie się to udało. Są w ogóle jakieś minusy?

Agata: Zacznę może od tego, że wiele zależy od sytuacji. Już w trakcie urlopu macierzyńskiego wiedziałam, że pogodzenie mojej pracy w agencji PR z opieką nad synem, będzie bardzo trudne. Moja praca była pełna wyzwań, ale także wymagała dyspozycyjności często poza godzinami pracy. Mając na uwadze dalekie dojazdy do biura, musiałabym oddać dziecko pod opieką na minimum 11h dziennie. Nie byłam na to gotowa i musiałam poszukać bardziej elastycznego rozwiązania, które w zasadzie przyszło do mnie samo. Jeśli chodzi o minusy z pewnością zaliczyłabym do nich trudną organizację, bo jednak gdy maluch choruje, a nie ma nikogo poza rodzicami, kto mógłby przejąć nad nim opiekę, sprawy się komplikują. Szczególnie dotyczy to własnego biznesu, gdzie rachunek jest prosty – nie pracuję = nie zarabiam. Plusów jest jednak równie dużo. Myślę, że w życiu nic nie dało mi tak większej motywacji i tzw. „kopa do działania” niż macierzyństwo. Mogę z powodzeniem powiedzieć, że odważyłam się przejść „na swoje” dzięki temu, że zostałam mamą.

MP: Ale nie zawsze było tak łatwo, jak teraz…

Agata: Miałam moment kryzysu, gdy syn poszedł do żłobka i rozpoczął się u nas niekończący się maraton chorób. Miałam wtedy wrażenie, że jestem z dzieckiem w domu non stop i już kompletnie nie mam czasu na swoją pracę. Ledwie mogłam odpisać na maile, a co dopiero ofertować klientów czy pisać. Mąż mógł wziąć w pracy zaledwie kilka dni zwolnienia, więc to ja odłożyłam moje obowiązki na bok i teraz wiem, że to był wielki błąd, szczególnie, że dopiero startowałam z firmą. Teraz już udaje się nam dzielić po równo opieką nad dzieckiem, gdy syn choruje, ale na szczęście zdarza się to już znacznie rzadziej. Czasem pracy mam tak dużo, że ledwie wyrabiam się z nią w trakcie normalnego dnia pracy, który wynosi 7-8 h, a co dopiero zrobić to wszystko przy aktywnym 3-latku. W takich sytuacjach z dzieckiem zostaje mąż, a ja swobodnie pracuję.

MP: Czy będąc na swoim czujesz się spełniona? Czy myślałaś o powrocie na etat?

Agata: Miałam taki moment, że chciałam rzucić to wszystko w cholerę. To był taki moment kryzysowy, ale udało mi się przez to przejść i teraz już nie wyobrażam sobie rzucenia moich projektów. One dają mi satysfakcję, poczucie niezależności i realizowania własnych ambicji. Nie ukrywam też, że zaczęłam wreszcie doceniać każdy, nawet najmniejszy sukces w postaci wynegocjowania lepszych warunków umowy, czy pozyskania dobrych referencji. Na początku nie potrafiłam siebie docenić. Teraz już umiem być dumna z własnych osiągnięć. Ponadto rano nie muszę się śpieszyć, bo budzi mnie syn. Mamy czas na przytulanie, a później szykujemy się do wyjścia. Mąż wychodzi do pracy jeszcze przed 8, a syna odwożę do przedszkola przed 9. Wracam szybko do domu, przygotowuję dla siebie śniadanie i zaczynam od maili. Na każdy dzień tygodnia mam już najczęściej rozpisany plan wcześniej, więc zabieram się do odhaczania każdego punktu po kolei.

MP: Co poradziłabyś mamom, które mają małe dziecko, nie chcą wrócić na etat, ale boją się że nie podołają? Takim które boją się, że stracą stały dochód, a przecież dziecko potrzebuje stabilizacji ekonomicznej.

Agata: Na pewno w najtrudniejszej sytuacji są mamy, które są same. Myślę, że bez wsparcia mojego męża byłoby mi znacznie trudniej. Nie chciałabym też przekonywać, że praca na swoim jest dla każdego, bo to nieprawda. Własna działalność to nie tylko wyzwania zawodowe, ale też stałe opłaty i konieczność pozyskania klientów. Natomiast, jeśli mama myśli o przejściu „na swoje” i odejściu z etatu, powinna zabrać się za przygotowania do tego już na urlopie macierzyńskim. Wtedy można przetestować swoje możliwości i przede wszystkim zobaczyć na ile taka praca mi pasuje. Może przecież okazać się tak, że jednak etat daje równie dużo satysfakcji i jest jednak lepszym rozwiązaniem, bo możemy na nim liczyć na spokojny urlop czy zwolnienie w razie choroby dziecka.

MP: Czy jest coś o co chciałabyś powiedzieć innym mamom? Kobietom?

Agata: Mam takie wrażenie, że my-kobiety często za mało wierzymy we własne możliwości. Nie doceniamy swoich osiągnięć, marginalizujemy je albo ciągle wymagamy od siebie więcej. Czasem warto spojrzeć na siebie z dystansu, by dostrzec, że za mało chwalimy siebie, czyli kogoś, kto wykonuje wielka i ważną robotę. Myślę, że łączenie pracy (niezależnie od tego czy to własny biznes czy etat) z wychowaniem dziecka, to wielkie wyzwanie, z którym świetnie sobie radzimy. Doceniajmy, więc siebie i cieszmy się ze wszystkich sukcesów.

MP: Dziękujemy za poświęcony czas. Może Twoja historia ośmieli inne mamy do przejścia na swoje. Jak widać na Twoim przykładzie, wszystko da się pogodzić.

copy for corpo, inspiracje mamy, malinowa planeta

Agata Adamczewska: Mówi o sobie, że jest copywriterką na freelansie w Copy for Corpo /KLIK/. W rzeczywistości jej praca to działanie na styku copywritingu, dziennikarstwa i content marketingu. Specjalizuje się w tworzeniu angażujących treści dla swoich klientów. Są to często artykuły do mediów, na blogi czy do magazynów firmowych. Pisze też teksty na strony www i prowadzi działania w mediach społecznościowych, a prywatnie ogarnia swój blog Inspiracje mamy /KLIK/

 

Jeśli podoba Ci się wpis, polub go lub skomentuj na fb klikając /TUTAJ/

Śledź nas na Instagramie, klikając /TUTAJ/

malinowa planeta, dziecko, rodzice, porady dla rodzicow, zabawy dla dzieci

 

 

KOMENTARZE

Author: admin

Share This Post On
A TE WPISY JUŻ CZYTALIŚCIE?close