Mam dziecko i bardzo tego żałuję… – trudne wyznanie pewnej mamy

żałuję że mam dziecko

Temat tabu, szok i niedowierzanie. Jaka matka może powiedzieć, że żałuje tego że ma dziecko? Chyba tylko najgorsza! Z pewnością jest niedojrzała emocjonalnie, jest egoistką, na dodatek kompletnie nieodpowiedzialną. Przecież jak nie chciała dziecka to nie musiała zachodzić w ciążę.

Jakże łatwo jest nam ferować wyroki, osądzać i wylewać pomyje. Zwłaszcza w internecie, jeżeli sami nie jesteśmy związani z sytuacją. Kiedy na jednej z grup dla mam na facebooku pojawił się anonimowy post z wyznaniem mamy, która czuje się nieszczęśliwa bo ma dziecko, nie znalazła się ani jedna osoba, która nie wypowiedziałaby się krytycznie. „Krytycznie” to mało powiedziane. Autorka została zhejtowana tak bardzo, że w końcu administrator wyłączył możliwość komentowania posta.

Większość tych komentarzy nie nadaje się nawet do publikacji. Inwektywy typu: wyrodna matka, nie zasługujesz na bycie matką, oby cię bóg pokarał, oddaj jak nie chcesz, po co ci cieżar, ujawnij sie jak jesteś taka odważa, żebym wiedziała z kim moje dziecko nie powinno się bawić (serio??), to jedne z najlżejszych.

Napisałam do tej osoby prywatną wiadomość, że znam psychologa który udziela też konsultacji on line i może chciałaby z kimś porozmawiać, kto nie będzie jej osądzał. Odpisała że jestem jedyną osobą, która napisała coś wspierającego. Po wymianie kilku zdań zapytałam czy zgodzi się na wywiad. Zgodziła się.

Wywołałaś burzę… Napisałaś że jesteś nieszczęśliwa bo masz dziecko

Bo tak jest. Moja córka ma 4 lata i jest najcudowniejszą istotką na świecie, ale ostatni raz szczęśliwa byłam w ciąży. Wtedy moje życie jeszcze się nie zmieniło. Byłam aktywną osobą, która decydowała o sobie. Miałam ( i mam dalej) super pracę, świetnego faceta, fajnych znajomych. Miałam swoje pasje. Czułam się wolna, czułam się panią samej siebie.

No dobrze, ale nie żyjemy w próżni. Miałaś chyba znajomych z dziećmi i wiedziałaś ze jednak COŚ się zmieni, kiedy na świecie pojawi się twoje dziecko

Ale oczywiście, że tak. Nie jestem idiotką. Wiedziałam że kupa śmierdzi, dzieci nie śpią w nocy i dostają histerii bo dostały nie ten kolor kubka co chciały. Nie wpadłam, zaszłam w ciążę, bo taką decyzję podjęliśmy z mężem. Chcieliśmy powiększyć rodzinę, zobaczyć małego człowieczka który jest naszym dziełem. Wychować go na wspaniałego dorosłego. Wiesz, takie wyidealizowane marzenia, że wszystko będzie cudownie.

A nie jest, bo?

Bo straciłam siebie. Po prostu. Nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć. To jakbyś nagle straciła skrzydła, jakby ktoś cię wsadził do celi bez okna. Wariuję. Naprawdę. I nie chodzi o to, że jestem zmęczona, bo mój mąż mnie mega odciąża, mieliśmy świetną nianię, dopóki córka nie poszła do przedszkola. Nie byłam sama. Natomiast świadomość tego, że najpierw muszę odpowiadać na potrzeby dziecka, a swoje chować w kąt mnie frustruje.

Może masz depresję? To co mówisz, nie musi, ale może o tym świadczyć. Może chciałabyś się z kimś skonsultować?

4 letnia depresja? Nie wydaje mi się. Z resztą po porodzie wszystko działo się bardzo szybko. Zalała mnie taka fala miłości do dziecka i czułości, że w ogóle nie chciałam spać, tylko mogłam godzinami na nią patrzeć. Uwielbiałam ją wąchać, tulić. Jej kupa pachniała fiołkami i nawet jak miała kolki to przyjmowałam to na klatę. No w końcu dziecko, to dziecko. Dopiero po jakimś pół roku zaczęłam czuć poddenerwowanie. Nie umiałam tego określić. To był taki ucisk w żołądku, taka chęć zrobienia czegoś, ale nie wiadomo czego.

I wtedy odkryłaś że żałujesz, że masz dziecko?

To nie jest tak że ja żałuję tego, że na świecie pojawiło się moje dziecko. Żałuję że nie mogę robić tego co chcę. Nie jestem osobą, która jest męczennicą, a tak się czuję. Że w imię wyższych celów już nigdy nie będę sobą. Dam ci przykład. Mam wymagającą pracę i czasami kiedy robiłam jakiś projekt to potrafiłam się spiąć i pracować nocami. Tak, poświęcałam się, ale było to krótkoterminowe poświęcenie. Wiedziałam że zaraz zobaczę efekt. Teraz mam wizję jeszcze co najmniej 10 lat poświęcania się mojej córce.

Ja słyszę, to co mówisz, ale nie potrafię zrozumieć o co tak naprawdę chodzi? Co byś robiła gdybyś nie miała dziecka?

To co przed jej pojawieniem się. Robiłabym to co chcę. To co lubię. Po prostu.Mogłabym po pracy czytać książkę do rana. Mogłabym robić to co chcę, w czasie w którym chcę. Trudno to wytłumaczyć, bo to strasznie głupio brzmi. Mogłabym też w niedzielę spać do południa. Tu nie chodzi o to, co bym robiła tylko o wybór. Że mogłabym, a teraz nie mogę. Byłabym wolna. I żeby była jasność, chodzę z koleżankami na kawę, chodzę z mężem do kina. Mamy awaryjną nianię. Ktoś z zewnątrz pomyślałby że rewelacyjnie łącze bycie mamą z pracą i życiem towarzyskim. Ale na uczucia nie ma się wpływu. A ja czuję to, co czuję. Czuję ograniczenie.

Co najbardziej ci przeszkadza w codziennym życiu?

Wiem, że zostanę zjedzona za to co powiem, ale naprawdę nie lubię się bawić ze swoim dzieckiem. Namioty z koca, setki klocków na podłodze, brum brum, gotowanie z piasku, trawy, jak robi piesek? Hau, hau – to było fajne na początku. Teraz jak dziecko mi przynosi puzzle, albo jakąś grę robi mi się słabo. Marzę żeby przytulić się do męża i obejrzeć jakiś serial, poczytać.

Moje dziecko nie jest aniołkiem. Ma charakter po mnie. Jak się na coś uprze to nie ma zmiłuj. Kiedyś poszła do przedszkola w piżamie, bo nie byłam w stanie jej ubrać. Takiej histerii jeszcze nie widziałam. Podobno panie ubrały ją w dwie minuty.

Masz poczucie winy? Że żałujesz tego, że masz dziecko?

Nie mam poczucia winy. Moje dziecko nigdy nie doświadczyło z mojej strony niczego, co mogłoby wpłynąć na jej poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego. Zawsze znajduję dla niej czas, przytulam, mówię że ją kocham. Mąż nie wie o moich odczuciach. Pewnie byłby w szoku. Ja nikomu o tym nie powiedziałam. Ten post na grupie był w jakiejś chwili słabości i zobacz jak mi się oberwało.

Dołącz do naszej zamkniętej grupy dla mam /KLIKNIJ żeby dołączyć/

Ja nie jestem zła na dziecko. Na to że jest. Przecież to moja decyzja i co one winne, temu że czuję się jak się czuję. No i dochodzimy do sedna, że trzeba ponosić konsekwencje swoich działań. Ja urodziłam dziecko i ponoszę tego konsekwencje. Już tego nie zmienię.

W ostatnie wakacje moje dziecko pierwszy raz było u babci samo przez 2 tygodnie. Uwierz mi, że to były pierwsze szczęśliwe dwa tygodnie od czterech lat. Tęskniłam za córką, ale świadomość że mogę robić co chcę była cudowna.

Czy gdybyś mogła cofnąć czas, to urodziłabyś dziecko?

To trudne pytanie. Nie chcę kusić losu. Gdyby coś się córce stało to miałabym dożywotnie poczucie winy. Tak strasznie ją kocham, nie umiałabym jej „oddać” i udawać że nigdy jej  nie było. Byłaby straszna pustka w moim życiu. Ale gdybym mogła cofnąć się w czasie i podjąć decyzję z tą wiedzą na swój temat, którą mam dzisiaj to nie zdecydowałabym się na dziecko. Pewnie miałabym kilka kotów.

Tak sobie myślę, że może warto jednak byłoby porozmawiać z mężem o swoich uczuciach?

Pewnie masz rację. Ale znam swojego męża. Byłby strasznie zawiedziony. Oszukany może też trochę, tym że cztery lata udaję że jestem szczęśliwa. Może pomyślałby że jestem złą matką, a nie jestem i nie dam sobie tego wmówić. Pewnie patrzyłby się na mnie hmmm… z pogardą? Nie wiem, ale wiem że rozmowa nie wchodzi w grę. Jak to sobie wyobrażasz? Że siądziemy przy stole, a ja mu powiem: wiesz musimy poważnie porozmawiać –  jestem nieszczęśliwa bo mam dziecko. Pewnie inaczej by było gdybym to zrobiła 3 lata temu.

Sugerowałam to, bo ze swoimi uczuciami jesteś kompletnie sama. To nie jest dobre, ani tłumienie tego, ani wyciąganie wniosków samemu, zwłaszcza w tak delikatnym temacie jak dziecko. Nie znalazłaś wsparcia u innych matek

Obiecuję, że jak poczuję kolejną falę żalu, że moje życie nie jest takie jakie bym chciała to pójdę po pomoc do jakiegoś psychologa. Wiesz, że po tym wątku na facebooku strasznie płakałam? Zanosiłam się płaczem, ale potem było mi lepiej. Mimo tego hejtu. To pierwszy raz to wyszło ze mnie. Powiedziałam to głośno, napisałam post. Tak jakbym sama przed sobą się przyznała do tego, że nie jestem szczęśliwa. Nie wiem jeszcze co z tym zrobię. Ale dziękuję że mogłam to wyrzucić z siebie jeszcze raz. Może takich matek jest więcej. Może to komuś pomoże.

Dziękuję za szczerą rozmowę.

—> Zaszłaś w ciążę i planujesz ślub? To najgłupsze co możesz zrobić /KLIK/

—> Czy na pewno jesteś taką mamą jaką chciałoby mieć twoje dziecko? /KLIK/

—> Trudny wpis o wszystkowiedzących mamach, które nie pozwoliły ojcu stać się tatą /KLIK/

Jeśli podoba Ci się wpis to zapraszamy na facebook /KLIK/ lub instagram /KLIK/

 

Author: admin

Share This Post On
  • Kamila Posobkiewicz

    Myślę, że niemal każda matka po czasie ma potrzebę realizacji swoich potrzeb. Choć dojrzałość polega na tym, że można je odroczyć. Sama podczas wychowawczego poszłam na studia podyplomowe, aby nie dac się zwariować dziecku.

  • Marlena Hryciuk

    Ja uważam, że takie poczucie zagubienie ma każda kobieta, tylko nie każda o tym mówi. Macierzyństwo to ciężka „harówka”, ten, kto nie ma dzieci, ten tego nie zrozumie-to moje zdanie. Bywają ciężkie chwile, że człowiek ma ochotę rzucić wszystko i uciec. Mnie również zdarza się tęsknić za taką wolnością, kiedy w nocy spałam, po południu mogłam sobie obejrzeć film lub przeczytać książkę. Na początku w pewnym sensie ogarnął mnie bunt, jednak w końcu to zaakceptowałam. Taka jest kolej rzeczy. Bywa różnie, ale jestem szczęśliwa. Trzymam kciuki za bohaterkę wpisu.

  • Anna Karo

    Dopóki czegoś nie zrobisz, nie przekonasz się jak jest w rzeczywistości. Dziecka nie da się cofnąć, „oddać”, rozmyślić. Oczywiście nie mam na myśli sytuacji skrajnych. To najbardziej odpowiedzialna rola życia. I co teraz ma zrobić bohaterka wpisu? No nic. Zaakceptować rzeczywistość i robić dla siebie jak najwięcej. Pokochać siebie w roli mamy.

  • Anna Karo

    Tutaj jest trochę inna sytuacja, bo ta mama dużo dla siebie robi. Kino, wyjścia z koleżanką, ale córka jej ciąży. Kocha ją, ale nie czuje się wewnętrznie szczęśliwa i pewnie to jest jeszcze trudniejsze. Strasznie jej współczuję.

  • Kobiety bardzo wiele potrafią wziąć na klatę i całemu otoczeniu pokazywać uśmiech, mimo że w głębi duszy są w strzępkach. Mimo wyjść, podziału obowiązków i wsparcia nie ma poprawy? Może raz w tygodniu wygospodarowanie godziny dla siebie, nie chodzi mi o wyjście na kawę, ale o po prostu przeznaczenie godziny na to, na co ma się ochotę, czyli właśnie serial z mężem albo jeszcze coś innego, po prostu masz w tygodniu godzinę tylko dla siebie – ty decydujesz co robić, masz wybór i niczym się nie przejmujesz. Z jednej strony rozumiem strach przed rozmową z mężem, ale przecież zdecydowaliście się razem żyć, ta sprawa dotyczy Was obojga. Pewne stany mogą być przejściowe, ale jeśli coś trwa już 4 lata, to z dnia na dzień nie zacznie być lepiej, może warto rozważyć wizytę u psychologa?
    Pozdrawiam i życzę pozytywnej mocy!

  • lika

    a co jeśli takie uczucie przychodzi po jakiś 13/15 latach? nie chciałam drugiej ciąży, nie chciałam drugiego dziecka…mąż mnie przekonał i……tak, żałuję tego od samego początku, kocham syna ale jest jednym wielkim zawodem, dziś ma prawie 20 lat i nadal nie przestaję żałować. często myślę o ile spokojniejsze było by moje życie jak byśmy mieli tylko tego starszego syna…nie mów tak, nie myśl tak….a ja nie wiem czy gdyby coś mu się stało coś teraz to czy bym nie poczuła wielkiej ulgi…jeśli ktoś mnie chce oceniać to proszę bardzo ale niech najpierw pobiega po lekarzach (głównie chirurgia- szycia i złamania/ 1-5 lat) potem po psychologach (niby adhd- 5-14 lat), sądach/kuratorach (12-18 lat) by na końcu dostać odpowiedzialność za wnuka który niczemu niewinien dostał ojca który woli ziolo od pieluszek……tak- MAM DZIECKO I BARDZO TEGO ŻAŁUJĘ……od 18 lat. 🙁

  • Kasia

    Mam dokładnie takie same odczucia. Tęsknię za uczuciem „nic nie muszę, wszystko mogę.”

  • Dziękujemy za odpowiedź. Bohaterka wpisu śledzi wszystkie komentarze, ale z wiadomych względów nie może sama podziękować.

  • Wolność, kocham i rozumiem. Wolności, oddać nie umiem 🙂

  • przytulam Cię mocno

  • To jest zrozumiałe, że mama aktywna chce mieć czas dla siebie i realizować się. Wiem jednak, że jest wiele ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci i chętnie by się na takie „uwięzienie” z dzieckiem zamienili…

  • Sandra Nowicka-Nowak

    Posiadanie dziecka to ogromna zmiana- jeśli ktoś nie jest na to gotowy to rzeczywiście może mieć problem.

  • Daria Grygorcewicz-Gedrowicz

    Myślę, że trafiłaś na nieodpowiednią grupę ze swoim postem. Znam sporo matek. Każda z nich kocha swoje dzieci ponad życie. I każda choć raz miała ochotę „wyrzucić przez okno i uciec”. Tak naprawdę nikt nie przygotowuje i nie przygotuje dostatecznie kobiety do roli matki. Możemy myśleć, że „wiem wszystko. Jestem gotowa”. Gówno prawda. Życie weryfikuje naszą wiedzę i plany, najczęściej dosyć boleśnie. Nie jesteś jedyna. Mimo wszystko kochasz swoje dziecko, swoim kosztem. Ja też nie lubię bawić się z synem. Ma 6 lat, ale każda próba zabawy to dla mnie niemal trauma. „Nie takie auta, zabrałaś mi klocki które ja chciałem, nie znasz zasad gier!”… Oczywiście, że nie dajemy tego odczuć dziecku. Macierzyństwo jest poświęceniem. Ale nie rodzimy dzieci dla siebie, w końcu „pójdą w świat”. Za te 10 lat nie będzie chciała siedzieć z rodzicami już. Zmienią się priorytety. Może pomyśl, że nie straciłaś siebie, po prostu jesteś w stanie zawieszenia. Kiedyś może nawet zatęsknisz za tym, a dzieci rosną szybko. Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci odwagi do rozmowy z innymi (mężem, psychologiem, przyjaciółką) i zrozumienia. Albo chociaż wolnej niedzieli 😉

  • Agnes

    A ja tak czytam te komentarze i mysle sobie że ta cala niechęć żale wynikają z braku Boga w życiu.

  • Agnes

    Nie chcialas tego dziecka i syn Twoj to czuł i czuje. Jego zachowanie wynika z tego że go odrzucilas. Albo nigdy nie zaakceptowalas. On bardzo cierpi

  • Joanna Kołpak

    Ciężko mi zrozumieć takie uczucia, bo nigdy tak nie miałam. Czasami bywa ciężko, ale najczęściej jest cudownie. Ja jestem typem mamy, która wszystko zrobi dla dziecka nawet kosztem siebie. Pewnie, brakowało mi jazdy na rolkach, na rowerze. Teraz już córka śmiga na rolkach, na wiosnę pewnie dołączy do nas syn i będzie super robić razem to co kiedyś robiłam sama. Za nic nie zamieniłabym tego.

  • Gwyn

    Pozdrawiam serdecznie Bohaterkę wpisu, bardzo mi przykro że jest sama ze swoim problemem, że nie może z nikim pogadać. Nie jestem (jeszcze?) matką, ale planujemy i to jest coś co nie daje mi spokoju, chciałabym z jednej strony, ale boję się tego z czym Bohaterka się zmaga.. Najlepszego życzę i mam nadzieję że nadejdzie moment kiedy sytuacja się dla Ciebie zmieni na tyle byś odzyskała część siebie, miała czas którego tak bardzo ci brakuje jednocześnie mając kontakt ze swoją pociechą.
    Nie jesteś sama.

  • Gosia Flałerska-Motykowa

    Chciałam tylko zaznaczyć, ze depresja może trwać 4 lata. Ja miałam ją całe nastoletnie życie, dopóki nie okazało się, że można żyć dobrze 🙂
    Idź do psychiatry, to może wiele zmienić

  • Gosia Flałerska-Motykowa

    a nie przyszło ci na myśl, że on po prostu taki jest? Że to nie Liki wina?

  • Agnes

    Nie. Dzieci ktore czuja odrzucenie szukają milosci i akceptacji. Chca byc zauważane. To jest ich wołanie o pomoc. Dodatkowo jeśli pierwsze dziecko bylo chciane to na pewno było lepiej traktowane niz drugie. I tu powstaly kolejne zranienia ktore spowodowały bunt ktory jest krzykiem rozpaczy. Ten syn wolal o pomoc.

  • Gosia D.

    mój brat był bardzo kochany, na pewno bardziej niż ja i to on sprawiał problemy a nie ja. To, że czasem jest tak jak mówisz, nie znaczy, ze jest tak zawsze

  • Ciężko mi zrozumieć tą mamę. Z jednej strony kocha z drugiej nie lubi dziecka. Może powinna popracować nad sobą i skupić się na swoich potrzebach ale bez szkody emocjonalnej dla całej rodziny. Bo takie podejście prędzej czy później będzie miało wpływ na wzajemne relacje. Córka ma 4 latka. Już za rok będzie trzaskała drzwiami i krzyczała „mamo daj mi spokój” więc problem z brakiem czasu dla siebie sam zniknie. Ja mam dwójkę 7 i 3 i czasem też mam ochotę uciec ale na chwilę bo dłużej nie wytrzymam.

  • Agnes

    Jezeli czulas się mniej kochana to znaczy że Twoi rodzice popelnili jakis błąd. Moze dlatego bylas grzeczna zeby Zasłużyć na miłość? Nie wiesz też co czuł Twoj brat i dlaczego sprawiał problemy.

  • lika

    nie wiesz też co czuł mój syn (jeden czy drugi) i zapewniam że ten młodszy nigdy nie odczuł że jest niechciany, każdy w rodzinie zawsze mi zarzucał że młodszego bardziej kocham, bardziej rozpieszczam. niestety tego chyba jeszcze żaden mądry czy nie nie wymyślił czemu z tego samego domu mamy księdza(może w naszych czasach to nie najlepszy przykład 🙂 ) i mordercę. Ty sama Agnes gubisz się mówiąc raz że „był grzeczny bo czuł się niekochany i chciał zasłużyć na miłość” by zaraz powiedzieć „był niegrzeczny bo był niekochany”…nie zmienia to faktu że co bym nie robiła to nawet dziś jako „dorosły” już człowiek (20lat) przysparza mi samych kłopotów, nerw i zmartwień i co raz bardziej żałuję że jest….i jestem na niego skazana

  • Agnes

    Nie wiesz co czuł. Sama tez moze nie zdajesz sobie sprawy z tego co masz w środku. Ludzie mają różne rany z dzieciństwa. Jeżeli masz syna księdza to znaczy że jestes wierząca. Dlaczego żałujesz że masz drugiego syna? Dlaczego nie umiesz mu wybaczyć? Moze nie jesteś swiadoma ran swojego serca ktore na syna przenioslas. Na pewno jeśli go nie chciałaś on to czuł. Od poczęcia. Sa takie msze z modlitwa o uzdrowienie wewnętrzne. Pojedź zobacz, Duch Sw Ci pokaże Twoje rany. Mi pomógl. Zapewniam Cię ze czlowiek sam nie wie co ma w środku.
    Jedne dzieci zwracaja uwage bo czują sie niechciane. Inne sa grzeczne i pomocne bo chca zasłużyć na miłość. A tak naprawdę wszystko to to wołanie o pomoc.

  • Są różne historie i różnie się losy układają. Zawsze trawa u sąsiada wydaje się bardziej zielona.

  • Myślę że mama kocha i lubi 🙂 Ona nie potrafi siebie odnaleźć w tej relacji 🙂

  • Bohaterka musi sama dojrzeć do tej decyzji.

  • Moja rozmówczyni czyta wszystkie komentarze i jest bardzo wdzięczna za każde słowo wsparcia 🙂

  • Tak powinno być, ale czasami niestety, jak pokazuje wpis nie układa się najlepiej.

  • Nie tyle nie przygotowuje do roli matki, co zataja się te wszystkie wizje kolek, płaczu, chorób, buntów i innych rzeczy. Kobiety opowiadają sobie mrożące krew w żyłach historie o porodach, ale o tym że jest trudno czasami być mamą nie mówi nikt.

  • Niestety, ale nie da się cofnąć czasu

  • Anna Dobrut

    ten tekst, że wolałaby mieć kilka kotów Ja teraz biorę do domu drugiego. Z tą wiedzą, którą mam widząc inne mamy niewyspane i sfrustrowane to hmmm wolę koty xDD

  • Oliwia Oladigbolu

    „Trudno to wytłumaczyć, bo to strasznie głupio brzmi.”
    Wcale nie brzmi głupio i chora jest fala hejtu, która tę kobietę zalała. Rozumiem o czym mówi. U mnie sytuacja była trochę inna, nigdy nie chciałam dzieci. Nie mogę powiedzieć, że jestem przez córkę nieszczęśliwa, ale brakuje mi tego, żebym mogła wyjść z domu gdzie chcę, kiedy chcę i z kim chcę. Tego, żebym mogła iść z mężem na imprezę czy do kina. Córka ma dopiero troszkę ponad rok, nie wiem jak będzie za rok czy dwa. To tak w skrócie.

    Czasem wydaje mi się, że niektore matki razem z dzieckiem rodzą siebie. Zapominają, że one też są ważne. Nic poza dzieckiem nie widzą, a to też nie jest dobre. Można tym wyrządzić krzywdę dziecku, sobie i związkowi. Przez to zatracają zwykłą ludzką empatię i poczucie rzeczywistości. Potem mamy matki wylewajace fale hejtu na kobietę, która potrzebuje wsparcia, pomocy

  • Paulina Sołtys

    Jak ja rozumiem Bohaterkę… w końcu ktoś ubrał w słowa to co czuję i jest mi lepiej samą ze sobą… z jednej strony kocham tą małą istotkę i dałabym wszystko, aby była zdrowa i szczęśliwa, a z drugiej mam ochotę krzyczeć i gorące łzy lecą jak pomyślę jak to było mieć wybór – wybór we wszystkim. I to nie jest ani złe, ani egoistyczne sądzę, że niektóre z nas Kobiet tak mają coś pomiędzy instynktem macierzyńskim a potrzebą decydowania o własnym kroku i myślach. Ja też planowałam Maluszka i jak próbuje powiedzieć, że jednak trochę się z tym pominęłam to słyszę przecież sama chciałaś to był Twój wybór – niby tak, ale mam wrażenie, że jest taki cichutki nacisk społeczeństwa na bycie mamą – na rodzinnych spotkaniach pytanie kiedy dzieci, oczekiwania naszych mam, że stworzymy, „normalną” rodzinę, opinia, że jak ktoś świadomie nie chce dziecka to jest egoistą, bo koleżanka obok chce, a nie może a Ty wymyślasz, itp… Dziękuje za ten tekst – zapiszę go, aby za jakiś czas go pokazać tym, którzy nie rozumieją. Mój mąż ma podobne odczucia jak ja, więc chociaż tyle, że czasami możemy razem sobie „pokrzyczeć”…w ciszy. Bohaterko wywiadu DZIĘKUJE

  • Marta Piekarz

    Bardzo dobrze rozumiem tą mamę….

  • Angie

    Mam tak samo. Tak bardzo Cię rozumiem… Jakbym czytała o sobie. Z tą różnicą że po mnie wszystko widać oraz mam w domu psychologa, który stara się jak może żeby mi pomóc. A ja mam wrażenie że nic mi nie pomoże:) Niby nie mam na co narzekać nie? Dziecko przesypia noce, facet mnie odciaza i wspiera. No właśnie.

A TE WPISY JUŻ CZYTALIŚCIE?close